Soneta sp. z o.o.
ul. Wadowicka 8A
30-415 Kraków
tel./fax +48 12 261 36 41
info@enova.pl
Aktualności
Bawarskie piweczka i nasza wycieczka
[ 2010.05.21, 12:42 ]Szanowni Państwo,
Poniżej opis naszego wyjazdu – nagrody w II edycji Konkursu Zwiedzaj z enova. Zapraszamy na kolejny wyjazd – już za rok.
Niemcy kochają piwo! Niemcy piją piwo przy każdej okazji. Każdy region ma własne tradycje piwowarskie. Jednak największym centrum piwa jest Bawaria. Całkowita roczna produkcja piwa przekracza milion hektolitrów, a przeciętny Niemiec wypija rocznie ok. 140 litrów tego trunku (wliczając w to dzieci i starców). Nie powinno więc dziwić, że w Niemczech istnieje niemalże 500 gatunków tego cudownego napoju. Kwintesencją uczucia, jakim Niemcy darzą piwo jest coroczne największe święto piwa na świecie Oktoberfest w październiku.
Dlaczego zatem wycieczka „Szlakiem piwnym po Bawarii”, która była nagrodą dla sieci Partnerów enova, drugiej edycji konkursu „Zwiedzaj enova”, odbyła się maju?
Uczestniczy wycieczki szlakiem piwnym odpowiedzą na to pytanie z łatwością. Otóż, celem naszej Podróży Piwnej było przybliżenie smaków piwa istniejących w lokalnych browarach oraz poznanie procesu warzenia i aktualnie stosowanych technologii, a przede wszystkim było cieszenie się bogactwem najlepszych smaków, zaś celem festynów nazywanych Oktoberfestem w Bawarii było zużycie piwa z mijającego sezonu browarniczego, zanim rozpoczęto warzyć nowe. Ponieważ Bawarskie Prawo Czystości z 1539 roku zezwalało na warzenie piwa tylko od 29 września do 23 kwietnia przypadały tego typu festyny właśnie na okres przełomu września i października.
Zatem, pojechaliśmy napić się i posmakować najlepszych piw z kameralnych, małych browarów z tradycjami. Gdzie jakość podstawowych składników piwa jest najwyższa, dlatego nie czekaliśmy na koniec sezonu piwnego, aż do października. Nasza podróż rozpoczęła się o północy z Krakowa. Po to, aby rankiem dotrzeć do naszego pierwszego celu do Bayreuth, gdzie czekała nas niespodzianka. Zamiast do browaru najpierw udaliśmy się do opery. Na początku myśleliśmy, że to taka nazwa browaru, ale nasze sympatycznego przewodniczki z niemieckim akcentem po angielsku wyjaśniły nam, że miasto Bayreuth słynie przede wszystkim z Festiwali Ryszarda Wagnera, dopiero w drugiej kolejności z muzeum browarnictwa, gdzie znajduje się ekspozycja 5500 kufli piwnych.
Nim dodarliśmy do pięknego zabytkowego browaru, gdzie ugoszczono nas nie jednym kuflem piwa, w strugach deszczu obejrzeliśmy dom i ogród w którym spoczywa R. Wagner. Byliśmy także w budynku opery, w przepięknym czystym stylu barokowym, by posłuchać muzyki z tego okresu oraz wykładu po niemiecku, z którego prawie nikt nie rozumiał. Nie lało nam na głowę i było ciepło – więc, wszyscy dotrwaliśmy do końca. Jeszcze przed obiadem, wpadliśmy na chwilę do bardzo ciekawego miejsca, czyli do Hermitage Castle, gdzie fantazja fundatorów (margrabiego Fryderyka i jego małżonki Wilhelminy - siostry króla Prus Fryderyka Wielkiego) kompleksu pałacowo-ogrodowego XVIII w., który został zbudowany na modłę podparyskiego Wersalu, wprawiła nas w osłupienie. Z którego dopiero wyrwał nas, oczywiście! - kufel piwa i opowieści rubasznej przewodniczki z browaru w Bayreuth.
W lekko senno-chmielnym nastroju wyruszyliśmy do Norymbergii. Po kolacji wszyscy poszliśmy zwiedzać miasto nocą. Piękne wzgórze zamkowe, centrum miasta otoczone murami sprawia wrażenie wiekowego i zabytkowego, niestety prawie 80% są to repliki budynków, ponieważ w czasie wojny miasto uległo zniszczeniu.
Kolejny punkt „nie-piwny” na naszym szlaku, to Ingolstadt. To miasto-mekka dla fanów motoryzacji. Fabryka Audi wraz z muzeum zrobiła wrażenie, na wszystkich. Kilka godzin spędzone na liniach produkcyjnych pozostanie w pamięci nie tylko amatorów koni mechanicznych. Mogliśmy obejrzeć fabrykę od kuchni w dosłownym sensie tego słowa, a mianowicie – obiad zjedliśmy w pięknym centrum socjalnym Audi. Rozmarzonym wzrokiem podziwialiśmy ekskluzywne wersje A4, A5, A…… stojące przed okazałą główną siedzibą Audi.
Dla schłodzenia naszych rozgrzanych głów wrażeniami i informacjami o samochodach marki Audi, najlepsze okazało się piwo z miejscowości Aying, gdzie od ponad 100 lat jedna rodzina warzy piwo. Teraz proces ten odbywa się w oparciu o kosmiczną technologię. Jednym słowem, mogliśmy skosztować piwa, które warzy komputer. Niesamowity widok browaru XXI wieku. Warto dodać, że smak piwa pozostał tradycyjny, niezwykle smaczny no i niezwykle zaostrzający apetyt.
Bardzo chętnie zatem, udaliśmy się na kolację tego dnia zaplanowaną mieliśmy w stolicy Bawarii w Monachium w Hofbrauhaus. Jest to dom, który łączy w sobie walory hali ludowej, restauracji i karczmy. Oddaje klimat bawarskiego poczucia humoru, sposobu spędzania wolnego czasu i umiłowania do piwa.W jednej sekundzie po przekroczeniu progu, staliśmy się uczestnikami biesiady na 600 osób, gdzie wszyscy zajadali się smakołykami tradycyjnej bawarskiej kuchni i pili litrami piwo, słuchając muzyki ludowej i przyglądając się tańcom w wykonaniu facetów w krótkich skórzanych spodenkach. Kelnerzy i kelnerki uwijając się jak w ukropie, nosili po 14 litrowych kufli jednorazowo, co robi wrażenie nawet na bardzo już rozsmakowanych w piwie uczestnikach biesiady. Trudno nam było opuścić to pełne wrzawy i piwa miejsce. Ale „ordnung muss sein” – kolejny dzień przed nami.
Jedziemy do Ratyzbony, lub jak kto woli do Regensburga, gdzie od rana w słońcu podziwiamy Stare Miasto które zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jest pięknie, każdy dziwi się, że tak klimatyczne miasteczko mają nasi sąsiedzi z za Odry. Z tym większą ochotą słuchamy ciekawych opowieści o mieście, naszych przewodników Uli i Helmuta, którzy widząc nasze zauroczenie tym miejscem – rozkręcali swoją opowieść. A na koniec zwiedzania, każdy chętnie z nas pogłaskał płaskorzeźbę małej myszki na futrynie drzwi jednego z budynków starówki, po to, aby tu jeszcze wrócić.
Opuszczamy na chwilę Ratyzbonę, aby dojechać na obiad do klasztoru w Weltenburgu, gdzie znajduje się najstarszy browar na świecie (od 1050 roku nieprzerwanie warzy piwo), skąd po obiedzie, odbędziemy rejs statkiem po krętym przełomie Dunaju. Tuż przed rejsem ekspresowo zwiedzamy kościółek przyklasztorny, gdzie panuje styl barokowy. Szczególną uwagę należy zwrócić na freski na sklepieniu przedstawiające niebiańską Jerozolimę. Dzięki umiejętnemu połączeniu z architekturą wnętrza nie widać żadnych łączeń i przejść. Pomysłowość architektów braci Asam, jednocześnie fundatorów tego przybytku, zaskakuje i jednocześnie nas przytłacza. Zimny wiatr i wyglądające z za chmur słońce, a także kufel piwa podczas rejsu przywraca nam równowagę i jesteśmy gotowi na kolejne atrakcje wycieczki.
Wracamy do Ratyzbony, najpierw idziemy gdzie? Do klasztornej warzelni piwa. Po trzech dniach zwiedzania browarów jesteśmy piwnymi ekspertami i mamy już dość opowieści, że na piwo składa się : woda, chmiel, zboże…. Wolimy zdecydowanie napić się tego przezacnego trunku bogatego w różne dobre substancje dla zdrowia i urody. Po tym, jakże miłym dla podniebienia punkcie wycieczki, każdy udał się na własne zwiedzanie miasta z którym nierozerwalnie związana jest postać papieża Benedykta XVI, czy Oskara Schindlera.
Piękne sobotnie popołudnie w blasku słońca zakończyło się kolacją na starówce Ratyzbony w restauracji Regensburger Weissbrauhaus. Smacznie, wesoło no i oczywiście smakując kolejne kufle piwa, spędziliśmy miło wieczór, dowcipkując i racząc się historiami pełnymi przygód i ciekawych puent. Późną nocą wróciliśmy do hotelu na spoczynek. Przed nami droga do domu.
Rano autokarem, w towarzystwie cichutko pobrzękujących butelek piwa jedziemy do kraju, pełni wrażeń i smaków bawarskich. W Krakowie Prezes Soneta wraz ze Współwłaścicielem firmy Rush Hours – organizatorem wycieczki, dziękując wszystkim za wspólnie spędzony czas, zapowiedzieli, kolejny wyjazd za rok, mówili coś o szlaku silniejszego trunku…. Ciekawe jaki to będzie alkohol, skoro szlak winny i piwny mamy za sobą???.





